- Kim - zaczęła.
- Tak?
- Jack nie wrócił na noc do domu!
- Jak to?!
- Wiem tylko tyle, bo mama nic więcej mi nie powiedziała, ale chyba ciocia zgłosiła to już na policję.
- Ale... - nie mogłam w to uwierzyć, przecież nie mógł uciec, może coś mu się stało. Całą drogę do szkoły szłam z opuszczoną głową, miałam nadzieję, że Jack się niedługo odnajdzie i będę go mogła mocno uściskać.
Jeszcze wczoraj cieszyłam się, że zaprosił mnie na randkę, a dziś mam ochotę się rozpłakać, bo gdzieś zaginął.
Gdy doszłyśmy do szkoły od razu naskoczył na nas Jerry i spytał:
- A gdzie Jack?
- Tego nie wiemy... - odpowiedziała Victoria.
Wtedy zobaczyliśmy pędzącego w naszą stronę Miltona.
- Zaspałem - wysapał Krupnick.
- Nie było jeszcze dzwonka - oznajmiła Victoria.
Rzeczywiście, zaraz zadzwonił dzwonek i poszliśmy na lekcję z panem Kinneyem.
Weszliśmy do klasy, usiedliśmy w swoich ławkach, a ja cały czas nie mogłam przestać myśleć do brunecie o czekoladowych oczach, który gdzieś przepadł.
Całe lekcje byłam zamyślona i nawet nie wiem o czym gadali nauczyciele.
Po lekcjach poszłam do domu.
- Dlaczego jesteś smutna? - spytała mnie moja rodzicielka.
- Jack gdzieś przepadł, nie wrócił na noc do domu, a jak mu się coś stało? - zaczęłam się rozklejać, nie miałam zamiaru tego ukrywać, bo moja mam dobrze wie co ten chłopak dla mnie znaczy.
- Ale jak to?
- Nie wiem, tak się o niego martwię, mieliśmy dzisiaj iść razem na rankę ... - mówiłam pociągając nosem.
Mama podeszła do mnie i przytuliła, wtedy poczułam się trochę lepiej.
Następnego dnia wszyscy go szukali, nie było ani śladu Jacka, więc policja użyła psa, który prowadził ich w różne miejsca. Ja, Victoria i chłopaki także go szukaliśmy, potem dołączył do nas Rudy.
Wszyscy chyba już wiedzieli, że Jack zaginął, a jego mama była okropnie zrozpaczona.
Mijały dni i policja nie wiele się dowiedziała, ale wszystko wskazywało na to, że Jack został porwany.
- Nie mają jakiś podejrzanych? - spytałam Victorii.
- Właśnie nie mają, więc nie wiedzą skąd zacząć śledztwo. - odpowiedziała mi.
Siedziałyśmy właśnie na murku, był bardzo nudny weekend, nic się nie działo. Policja zaczęła rozklejać ogłoszenia o zaginięciu, a my się tylko na to patrzyłyśmy, zobaczyłyśmy nagle jakiegoś faceta, miał brązowe włosy i oczy, był trochę podobny do... Jacka, ale to nie mógł być on.
- Ten facet przypomina mi Jacka. - powiedziałam zaraz to o czym myślałam.
- Mi też, ale pewnie dlatego, że ma podobny kolor włosów i oczu. - odrzekła Vici.
- Brakuje mi go, gdybyśmy wiedzieli gdzie szukać. - powiedziałam.
- Może chodźmy za tym facetem, wygląda dość podejrzanie.
Szłyśmy za nim przez miasto, na uboczach miast skręcił w dziwną uliczkę, w której nigdy nie byłam. Postanowiłyśmy zachować ostrożność i chować się gdzie tylko da, ponieważ mężczyzna rozglądał się co raz częściej. Przeszedł przez płot jakiegoś starego domu i zniknął nam z oczu.
- Zadzwońmy po chłopaków. - powiedziałam.
- Dobra, już dzwonię.
Przyszli dość szybko, mimo to nadal nie wiedzieliśmy co robić.
- Facet wyraźnie dziwnie się zachowywał, musimy to sprawdzić. - powiedziałam im.
- Ja idę z Miltonem tam gdzie poszedł ten facet, Kim sprawdź wszystkie okna, a Jerry i Eddie, wy macie stać wokoło i informować nas o dziwnych rzeczach. - rozkazała brunetka.
Parę minut później sprawdzałam wszystkie okna, nikogo nie było w pomieszczeniach, do których należały ten okna, więc weszłam otwartym tarasem do tajemniczego domu.
To był tajemniczo wyglądający dom, wszędzie czuć było kusz, ale nic nie było zniszczone, meble pokryte były kurzem, na jednej z szafek zobaczyłam parę książek. Szłam bezszelestnie korytarzami i zaglądałam do każdego pomieszczenia, nigdzie nikogo nie było, zastanawiałam się też gdzie są Victoria i Milton.
Po jakimś czasie postanowiłam zejść drewnianymi schodami do piwnicy.
Wiem, trochę dziwny, ale chciałam dać trochę akcji, następny postaram się dodać jak najszybciej.
Dziękuję za miłe komentarze i za to że czytacie tego bloga, kochane jesteście :)
Jeszcze wczoraj cieszyłam się, że zaprosił mnie na randkę, a dziś mam ochotę się rozpłakać, bo gdzieś zaginął.
Gdy doszłyśmy do szkoły od razu naskoczył na nas Jerry i spytał:
- A gdzie Jack?
- Tego nie wiemy... - odpowiedziała Victoria.
Wtedy zobaczyliśmy pędzącego w naszą stronę Miltona.
- Zaspałem - wysapał Krupnick.
- Nie było jeszcze dzwonka - oznajmiła Victoria.
Rzeczywiście, zaraz zadzwonił dzwonek i poszliśmy na lekcję z panem Kinneyem.
Weszliśmy do klasy, usiedliśmy w swoich ławkach, a ja cały czas nie mogłam przestać myśleć do brunecie o czekoladowych oczach, który gdzieś przepadł.
Całe lekcje byłam zamyślona i nawet nie wiem o czym gadali nauczyciele.
Po lekcjach poszłam do domu.
- Dlaczego jesteś smutna? - spytała mnie moja rodzicielka.
- Jack gdzieś przepadł, nie wrócił na noc do domu, a jak mu się coś stało? - zaczęłam się rozklejać, nie miałam zamiaru tego ukrywać, bo moja mam dobrze wie co ten chłopak dla mnie znaczy.
- Ale jak to?
- Nie wiem, tak się o niego martwię, mieliśmy dzisiaj iść razem na rankę ... - mówiłam pociągając nosem.
Mama podeszła do mnie i przytuliła, wtedy poczułam się trochę lepiej.
Następnego dnia wszyscy go szukali, nie było ani śladu Jacka, więc policja użyła psa, który prowadził ich w różne miejsca. Ja, Victoria i chłopaki także go szukaliśmy, potem dołączył do nas Rudy.
Wszyscy chyba już wiedzieli, że Jack zaginął, a jego mama była okropnie zrozpaczona.
Mijały dni i policja nie wiele się dowiedziała, ale wszystko wskazywało na to, że Jack został porwany.
- Nie mają jakiś podejrzanych? - spytałam Victorii.
- Właśnie nie mają, więc nie wiedzą skąd zacząć śledztwo. - odpowiedziała mi.
Siedziałyśmy właśnie na murku, był bardzo nudny weekend, nic się nie działo. Policja zaczęła rozklejać ogłoszenia o zaginięciu, a my się tylko na to patrzyłyśmy, zobaczyłyśmy nagle jakiegoś faceta, miał brązowe włosy i oczy, był trochę podobny do... Jacka, ale to nie mógł być on.
- Ten facet przypomina mi Jacka. - powiedziałam zaraz to o czym myślałam.
- Mi też, ale pewnie dlatego, że ma podobny kolor włosów i oczu. - odrzekła Vici.
- Brakuje mi go, gdybyśmy wiedzieli gdzie szukać. - powiedziałam.
- Może chodźmy za tym facetem, wygląda dość podejrzanie.
Szłyśmy za nim przez miasto, na uboczach miast skręcił w dziwną uliczkę, w której nigdy nie byłam. Postanowiłyśmy zachować ostrożność i chować się gdzie tylko da, ponieważ mężczyzna rozglądał się co raz częściej. Przeszedł przez płot jakiegoś starego domu i zniknął nam z oczu.
- Zadzwońmy po chłopaków. - powiedziałam.
- Dobra, już dzwonię.
Przyszli dość szybko, mimo to nadal nie wiedzieliśmy co robić.
- Facet wyraźnie dziwnie się zachowywał, musimy to sprawdzić. - powiedziałam im.
- Ja idę z Miltonem tam gdzie poszedł ten facet, Kim sprawdź wszystkie okna, a Jerry i Eddie, wy macie stać wokoło i informować nas o dziwnych rzeczach. - rozkazała brunetka.
Parę minut później sprawdzałam wszystkie okna, nikogo nie było w pomieszczeniach, do których należały ten okna, więc weszłam otwartym tarasem do tajemniczego domu.
To był tajemniczo wyglądający dom, wszędzie czuć było kusz, ale nic nie było zniszczone, meble pokryte były kurzem, na jednej z szafek zobaczyłam parę książek. Szłam bezszelestnie korytarzami i zaglądałam do każdego pomieszczenia, nigdzie nikogo nie było, zastanawiałam się też gdzie są Victoria i Milton.
Po jakimś czasie postanowiłam zejść drewnianymi schodami do piwnicy.
Wiem, trochę dziwny, ale chciałam dać trochę akcji, następny postaram się dodać jak najszybciej.
Dziękuję za miłe komentarze i za to że czytacie tego bloga, kochane jesteście :)
Rozdział wspaniały!!
OdpowiedzUsuńCzekam na next<33
Bisty rozdział !!
OdpowiedzUsuńPorwanie Jack'a
Niezły pomysł ;)
Czekam na next!♥